Blog

Jesienne skarby: POK CHOY

paź 3, 2022 | Przepisy, Terapia pożywieniem

Wiecie dlaczego pok choy jest jesienią warzywem sezonowym? Przede wszystkim dlatego że akurat teraz, na jesień najlepiej owocuje. Zasiany wczesną wiosną zbyt wolno się rozwija, a potem dosyć szybko idzie w kwiat, natomiast zasiany w sierpniu bez żadnej opieki daje obfite plony w postaci grubych, mięsistych bulw o jędrnych jasno-zielonych liściach przez całą jesień. Tak samo jak rzepa.

Jeszcze pięć lat temu za nic nie przyszło by mi do głowy że pok choy jest również dla nas warzywem lokalnym… No ale jak rośnie w naszym klimacie na grządkach bez kombinowania, to jak bardziej lokalne ma być? Ziemniaki też niegdyś przywieziono 😉 Jak długo etykieta w spożywczym nie sugeruje importu, nawet z pobliskiej Holandii czy Włoch (a to zawsze warto sprawdzać!), jest lokalne. I życzę Ci lokalnego rolnika, u którego kupisz tę kapustę na targu. Chyba że, jak ja, zerwiesz ją z własnej grządki.
Pok choy darzy obfitymi plonami w czasie dominacji Metalu (jesień) i dlatego jest to warzywo wspierające Płuca i Jelito Grube, jak większość warzyw białych. Pok choy wspomaga transformację i wydalanie śluzu z Płuc (gdzie Wilgoć powstała latem lubi się gromadzić) oraz pasaż przez Jelito Grube (a ta funkcja lubi się przyblokować u osób z gorącem, również na tle emocjonalnym, jako manifestacja trudności z odpuszczaniem).
Co ciekawe, w zależności od geografii i języka (kantoński czy mandaryński) nazywa się po chińsku małym białym lub zielonym warzywem. Pok Choy jest nazwą kantońską, która wyemigrowała z Hong Kongu do Kanady i USA i tak już w nasze języki się zapożyczyła. To co my nazywamy kapustą pekińska, jest z kolei po chińsku nazywane „dużym białym warzywem” 😉 Jak możecie się domyśleć, kapusta pekińska i biała, tak samo jak i kalafior również najlepiej dojrzewają właśnie teraz i dobrze wspierają Płuca nawilżając je i oczyszczając ze śluzu.
Pok choy lubię dodawać do rosołów, uwielbiam ją w risotto z pomidorkami koktajlowymi (bardzo sezonowe danie!), a dziś proponuję Wam soczystą i chrupiącą wersję:
POK CHOY W PIKANTNYM SOSIE Z SEZAMEM
Bulwy pok choy (Z) rozkroić na połówki, umieścić na rozgrzanym wcześniej w woku lub patelni oleju (u mnie kokosowy (Z), ma wysoki punkt dymienia). Gdy po 3-4 minutach nabiorą troszkę złotego koloru, obrócić na taki sam czas, potem zdjąć na bok, a na patelnie wrzucić pokrojony kawałek ostrej papryki lub chili (M). Wcześniej wymieszać w kubku 3-4 łyżki sosu sojowego (W) (przy zakupie uważać by nie zawierał glutaminianu sodu!), łyżkę octu ryżowego lub jabłkowego (D), łyżkę skrobi kukurydzianej (Z), łyżeczkę cukru lub miodu (Z), kilka łyżek wody, i wyciśnięte lub drobno posiekane dwa żabki czosnku (M). Do pełni pięciu elementów brakuję tylko smaku gorzkiego w elemencie Ognia i tę role może spełnić odrobina sproszkowanej kurkumy, kozieradki lub skorki mandarynki (O). Wymieszany płyn z czosnkiem dodajemy do papryki na patelni i pozwalamy mu się zagotować, gęstniejąc. Sos przekładamy na pok choy, lub pok choy do sosu i z powrotem na talerz, a danie posypujemy sezamem. Smacznego!
PS. (O) = Ogień, (Z) = Ziemia, (M) = Metal, (W) = Woda, (D) = Drzewo. Kolejność dodawania składników nie ma żadnego znaczenia względem elementów/przemian.

Zarezerwuj wizytę