Blog

PORTULAKA WARZYWNA – cudowny chwast pospolity

lip 4, 2022 | Przepisy, Rośliny lecznicze, Terapia pożywieniem

Opowiem Wam dziś o przepięknej roślinie z różyczkami grubych gładkich listków, wypolerowanych przez Stwórcę na wysoki połysk

W zeszłym roku, pomagając mi w ogrodzie, teściowa ze zdziwieniem zauważyła że mam wysiane w równe rządki coś co jej całe życie kazano wyplewiać. Zapytała czy to się samo wysiało, czy wyrywać. A ja ze zdziwieniem odkryłam że chińskie „warzywo długowieczności” jest u nas uważane za chwast: „Obecnie jest to rozprzestrzeniony na całej kuli ziemskiej chwast”, czyli „roślina niepożądana w uprawach”, głosi Wikipedia mimo że jej nasiona jak najbardziej sprzedaje się w sklepach. Takie buty!

Dlaczego Chińczycy tak cenią portulakę warzywną (Ma Chi Xian, Portulaca oleracea)? Jej łodygi i listki są kwaskowate w smaku, ma ona zimną termikę i potrafi skutecznie oczyszczać ciało z gorącej wilgoci i gorących toksynów, czyli leczy ona zapalenia pęcherza z krwiomoczem, biegunki spowodowane bakteryjnymi infekcjami jelit, hamuje krwawienia maciczne (w tym poporodowe), leczy czyraki i żółte upławy. Portulaka stosowana jak wewnętrznie (świeża lub suszona) tak i miejscowo zewnętrznie (świeża) zmniejsza obrzęki dlatego miedzy innymi skutecznie stosuje się ją przy użądleniach os i żmij. To że jej łodygi i tył listków mają bordowo-fioletowy odcień wskazuję na to że wkracza ona na poziom Krwi, rozluźniając jej zastoje i lecząc spowodowane tym dolegliwości, tłumaczy Beński na podstawie chińskiego traktatu o nazwie „Sprostowanie znaczeń w Materii Medica”.

No dobrze, tu o poważnych dolegliwościach, a portulaka jest przecież WARZYWEM, jest też powszechnie używana w kuchni chińskiej. W Pekinie nazywają ją „warzywem długowieczności”, w Szanghaju „warzywem pięciu przemian”, a te nazwy pochodzą ze starych traktatów. Jej smak kwaskowaty pomoże w lecie przytrzymać płyny, a zimna termika schłodzi w upały.

Z racji że nie zmagam się na codzień z toksycznym gorącem, to jednak jem ją nie surową (zimna termika) tylko krótko-lekko sparzoną na patelni lub w woku (zYANGizowaną ). Lubi ona połączenie z czosnkiem i odrobiną chili , świetnie komponuje się z makaronem ryżowym, jest idealna w Pad Thai i zupach tajskich zamiast kiełek sojowych i tamaryndy. Dziś towarzyszyła nam w porannej jajecznicy, a wczoraj na obiad w daniu z makaronem z zielonego groszku, czosnkiem, orzeszkami ziemnymi i sosem sojowym. W upały można dodać jej grube soczyste listki również do sałatek; te różyczki są przepiękna dekoracją na stole dla gości.

Przez trzy lata siałam ją z kupnych opakowań pozwalając jej też rozsiewać się samej, bo rzeczywiście potrafi z kompostem dotrzeć do przeciwległej strony ogrodu. Jej samosiejki są o wiele mocniejsze i piękniejsze niż ta wysiana w rządkach. I teraz mam jej obfitość niesamowitą, dbam by ścinać i spożywać na bieżąco nie pozwalając jej jeszcze kwitnąć, tylko puszczać coraz więcej bocznych łodyżek. Gdy zakwitnie, już nie będzie taka plenna i stanie się zbyt kwaśna jak na mój gust i potrzeby.
Jeśli masz ogródek, to mozna ją wysiać nie tylko wiosną, ale również pod koniec lipca.

EDIT: coś jeszcze miałam napisać i w końcu przypomniałam sobie: perspektywa zachodnia! A więc:
– Dr. Różański wspomina ją wsród ziół o działaniu przeciwwirusowym (stosować nalewkę lub napar ze świeżego ziela);
– przegląd fitochemii i działania farmakologicznego z 2015 roku wspomina zawartość takich alkoloidow jak dopa, dopamina i noradrenalina szczególnie w lisciach, oraz kwasów Omega 3, polisacharydów, witamin A, C, E, B3, B2, B6. Ten sam artykuł podkreśla działanie neuroprotekcyjne, przeciwcukrzycowe, przeciwutleniające, przeciwnowotworowe, przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwwirusowe, przeciwzapalne, przeciwwrzodowe, hepatoprotekcyjne (źródło).
Takie to oto panaceum…

Zarezerwuj wizytę